Psy potrafią być niebezpieczne.
Nie dlatego, że są „złe”, „wadliwe” czy „agresywne z natury”, ale dlatego, że są żywymi istotami, wyposażonymi w zęby i zdolność do obrony.
Każdy pies może ugryźć. Zawsze.
Niezależnie od wielkości, rasy czy historii.
Różnica polega tylko na tym, jakie szkody może wyrządzić i w jakich okolicznościach do tego dojdzie. Mały pies najczęściej zrobi mniej krzywdy niż duży, ale mechanizm stojący za ugryzieniem jest dokładnie ten sam.
Psy nie są pluszakami.
Są zwierzętami, które w sytuacji zagrożenia potrafią się bronić. I nie ma w tym nic złego. Zdolność do obrony jest czymś naturalnym i potrzebnym. Gdyby nasze dziecko zostało zaatakowane, chcielibyśmy, żeby potrafiło się obronić. U psów działa to bardzo podobnie.

Agresja nie pojawia się znikąd
Pies, który atakuje, bardzo rzadko robi to „nagle” i „bez powodu”.
Najczęściej jest to finał procesu, który trwał długo: stresu, napięcia, braku zrozumienia, braku możliwości wycofania się.
Psy żyją w świecie, który stworzył człowiek.
W środowisku nienaturalnym, intensywnym, pełnym bodźców, ludzi mówiących innym „językiem”, zasad, których pies nie rozumie intuicyjnie. Pies jest całkowicie zależny od opiekuna – od jego decyzji, reakcji, wrażliwości i umiejętności czytania sygnałów.
Kiedy pies reaguje agresją, najczęściej oznacza to jedno:
czuje się zagrożony.
Rolą opiekuna nie jest ocenianie psa, tylko zrozumienie:
- co dokładnie wywołało to poczucie zagrożenia
- dlaczego inne strategie zawiodły
- i jak zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości
Zachowanie zawsze ma przyczynę
Agresja bardzo często pojawia się w konkretnych kontekstach:
- gdy obca osoba zbliża się do opiekuna
- gdy ktoś wchodzi w przestrzeń psa, np. w miejsce odpoczynku
- gdy pies boi się dźwięków, ruchu, chaosu
- gdy ktoś próbuje mu coś odebrać
- gdy nie ma możliwości wyboru ani wycofania się
To nie są „złe intencje”.
To próba ochrony siebie, swojego bezpieczeństwa albo swojego „stada”.
Podłożem tych zachowań jest coś bardzo podstawowego i bardzo ludzkiego: chęć życia i poczucia bezpieczeństwa.
Regulacja zamiast karania
Pies w przeciążeniu emocjonalnym nie uczy się.
On reaguje.
Dlatego pierwszym krokiem w pracy z agresją nie jest szkolenie, tylko regulacja: obniżenie napięcia, zwiększenie poczucia bezpieczeństwa, przywrócenie psu możliwości wyboru.
Dopiero wtedy można pracować dalej:
- sesje BAT
- przeciwwarunkowanie
- budowanie nowych skojarzeń i kontekstów
Ale żadne narzędzie nie zadziała, jeśli opiekun nie spróbuje zrozumieć źródła problemu – samodzielnie lub z pomocą behawiorysty.
Dlaczego metody awersyjne pogarszają sytuację
Jedną z najgorszych rzeczy, jakie możemy zrobić psu prezentującemu zachowania agresywne, jest stosowanie kar i metod awersyjnych.
Jeśli pies:
- czuje zagrożenie
- boi się o swoje bezpieczeństwo
- nie ma narzędzi, żeby sobie poradzić
a my dokładamy do tego ból, strach i presję, możliwe są dwa scenariusze:
- pies się „złamie”
- agresja będzie narastać
W pierwszym przypadku dostajemy psa pozornie „posłusznego”: cichego, wycofanego, zgaszonego.
W drugim – psa coraz bardziej niebezpiecznego.
Oba scenariusze są tragiczne.
„Grzeczny pies” bardzo często oznacza psa, który boi się zrobić cokolwiek.
A strach nie jest tym samym co bezpieczeństwo.
Posłuszeństwo to nie to samo co dobrostan
Wciąż spotykam psy, które „nigdy nie były szkolone”, a chodzą idealnie przy nodze, nie oddalają się, nie eksplorują świata.
Na pierwszy rzut oka – ideał.
Ale wystarczy chwila nieuwagi, a pies:
- kuląc się
- z ogonem pod brzuchem
- z uszami położonymi na płasko
biegnie z powrotem do opiekuna, bo już słyszy krzyk.
To nie jest relacja oparta na zaufaniu.
To relacja oparta na strachu.
Pies może być „grzeczny” i jednocześnie głęboko nieszczęśliwy.
A „grzeczność” jest kategorią stworzoną wyłącznie dla wygody człowieka.
Odpowiedzialność opiekuna
Decydując się na psa, bierzemy za niego pełną odpowiedzialność.
Psy w dzisiejszym świecie nie są nam do niczego niezbędne. To my ich potrzebujemy – a one potrzebują nas.
To my wyjęliśmy je z naturalnego środowiska i umieściliśmy w świecie betonu, hałasu i napięcia.
Naszym obowiązkiem jest nauczyć je, jak w tym świecie żyć bezpiecznie.
Dominacja nie polega na sile.
Polega na kompetencjach, spokoju, przewidywalności i umiejętności czytania emocji.
Pies, który atakuje wielokrotnie i chaotycznie, nie jest „alfa”.
Jest zwierzęciem w kryzysie.
Agresja to nie luksusowy problem
Praca z agresją jest trudna dla wszystkich stron.
Pies zwykle nie jest w niej szczęśliwy.
Opiekun często czuje strach, wstyd i bezradność.
Zdarzają się sytuacje medyczne, w których agresja ma podłoże somatyczne i wymaga szybkiej diagnostyki weterynaryjnej.
Ale zbyt często słyszę o rozważaniu eutanazji tam, gdzie problem jest możliwy do rozwiązania.
To nie jest wyjście.
Musimy chcieć bardziej.
